Frodo i Sam zmierzają do Mordoru – Góry Wałbrzyskie i Kamienne

Archiwum 2011, Pod namiot, Wyprawy

Góry Wałbrzyskie, Pogórze Wałbrzyskie, Góry Kamienne

Jak zaczęło się tym razem? Prozaicznie! Pewnego pięknego letniego wieczoru „górski zajob” znany pod pseudonimem Lupa, zapewne w wyniku znacznego upojenia alkoholowego wysłał sms. Sms trafił na bardzo podatny grunt, mianowicie dotarł do Darka, który będąc w podobnym stanie połknął haczyk:) Oto prosty stenogram z rozmowy:

Lupa: jeśli masz czas to idziemy w góry?
Daro: Jestem za! Kiedy i gdzie?
Lupa: Za dwa dni, może w Wałbrzyskie?
Daro: Jaram się.

Reklamy

Przez morze gorącego asfaltu – Góry Kaczawskie i Izerskie

Archiwum 2011, Pod namiot, Wyprawy

Przerost ambicji nad… planem

Po wyjątkowo udanej wyprawie do Kotliny Kłodzkiej i zdobyciu Śnieżnika, nasze apetyty zostały rozbudzone. Tym razem uznaliśmy, że trzeba w mocnym stylu podbić Góry Kaczawskie oraz Góry Izerskie przy okazji zahaczając o ich najwyższe szczyty. Po drodze mieliśmy plan odpocząć nad Jeziorem Pilchowickim, co przy panujących na początku czerwca upałach było bardzo rozsądnym rozwiązaniem.

Plan zakładał udanie się busem do Bolkowa, następnie marsz w kierunku Gór Ołowianych, stamtąd do Radomierza i na szczyty Gór Kaczawskich. Kolejny dzień zakładał przedostanie się nad Jez. Pilchowickie, a w kolejny marsz niebieskim szlakiem, aż po Góry Izerskie. W ostatni dzień mieliśmy przejść czerwonym szlakiem, mniej więcej od Stogu Izerskiego aż po Szklarską Porębę i stamtąd wrócić do Wrocławia. Był to bardzo ambitny plan, który pokrzyżowała w dużej mierze pogoda oraz po prostu brak sił.

Drużyna pierścienia – Góry Bialskie i Masyw Śnieżnika

Archiwum 2011, Pod namiot, Wyprawy

Ambitne założenia
Po zimowej przerwie, tym razem w trójkę postanowiliśmy wrócić w nasze ukochane górki. Za nasz cel obraliśmy wschodnią część Kotliny Kłodzkiej, którą uważaliśmy za dziką(oczywiście jak na sudeckie warunki) oraz mało uczęszczaną. Jak się okazało nie pomyliliśmy się, a wycieczka była jedną z najciekawszych w historii, ale po kolei…

Plan, który sobie założyliśmy był całkiem ambitny zakładał wyjście ze Złotego Stoku i w trzy dni i w trzy noce dotarcie do Międzygórza lub Międzylesia(Odpowiednio 70 i 80 km). Szczerze przed wyjściem obawiałem się czy plan uda nam się w pełni zrealizować, jak się później okazało został on perfekcyjnie zaprojektowany, choć pogoda pierwszy raz nas nie rozpieszczała.