Zajoby szukają Złotego Pociągu… koło Kamiennej Góry

Archiwum, Archiwum 2015, Pod namiot, Sudety, Wyprawy

Tym razem Górskie Zajoby niesione fejmem Złotego Pociągu postanowiły pójść krok dalej i odnaleźć, jakiś inny pociąg (np. wypchany browarami) w rejonie Kamiennej Góry. Zadanie było o tyle utrudnione, że jedyne co podpowiadało nam, że pociąg może znajdować się w tym rejonie to nasza bujna wyobraźnia.

WP_20150905_001

Wycieczkę rozpoczęliśmy w piątek wieczorem twardym lądowaniem w K.G. Aby za dnia dotrzeć do jakiejś godnej Zajobów miejscówki, musieliśmy spiąć pośladki i szybko zasuwać. Już od  wyjścia na linię 308 w Daleszowie Górnym (bo idąc tą trasą liczyliśmy na znalezienie pociągu), wiedzieliśmy że bez maczety się nie obejdzie. Co prawda Piotrka – człowieka maczety nie było z nami, ale używając starożytnej techniki wypalania lasów udało nam się przejść dwa-trzy kilometry, wdrapać na małą górkę, a tam rozpalić ognisko i zorganizować bardzo przyjemny wypoczynek.P1290794P1290801P1290798

W sobotę w dalszą trasę ruszyliśmy już koło 8:00 rano, od samego początku psiocząc i rzucając mięsem na to w jakim stanie jest linia. Po bułeczce i pepsi w Pisarzowicach ponownie ruszyliśmy na linię 308, niestety tylko na krótki czas. Trasa okazała się nie do przejścia latem, ogólnie uważam, że tej linii nie da się już odbudować można co najwyżej zbudować od nowa w tym samym miejscu.

P1290805 P1290804

Wszystko to spowodowało, że w dalszą drogę musieliśmy udać się asfaltem przez Szarocin, kolejna przerwa wypadła nam w Leszczyńcu, gdzie pod znanym nam sklepem odpoczęliśmy sobie przez kwadrans. Chcieliśmy iść na mecz miejscowej drużyny Amfibolitu Leszczyniec, ale niestety grali dopiero w niedziele i chyba by nam kasy nie wystarczyło żeby 24 h spędzić pod sklepem.

P1290815

Idąc przez miejscowości wyłapaliśmy kilka ciekawych rozwiązań ozdobnych. Brakowało właściwie tylko izolatorów na płotach.

P1290818 P1290813

Od Leszczyńca wróciliśmy na trasę linii 308, która zaczynała się wspinać powoli pod górę i wiodła nas całkiem ciekawym skalnym wąwozem. W Ogorzelcu zastaliśmy resztki zabudowań kolejowych, w tym rampę z której załadowywano wydobywany w okolicy Gnejs i Amfibolit.

P1290823 P1290821

Po jakiś 20-tu minutach dotarliśmy do jednego z dłuższych tuneli kolejowych w Polsce 1026 metrów. Najdłuższy znajduje się pod Wołowcem w Wałbrzychu 1604 metry (może tam jest złoty pociąg!), jest także dłuższy tunel w Świerkach 1168 metrów, także kilka misji tunelowych jeszcze nas czeka.

P1290832 P1290833 P1290838

W tunelu nie małą konsternację wśród Zajobów wywołał tekst na znalezionej kartce:

P1290858 P1290853

A przy wyjściu z tunelu ktoś zbił mały krzyż, co jeszcze bardziej dało nam do myślenia.

P1290868 P1290867

Lepiej nie wiedzieć o co chodzi.

Po około 15 minutach marszu linią 308 docieramy do zabudowań należących w przeszłości do „Zakładów Przemysłowych R-1”. Pierwsze co nas atakuje spoglądając na owe bardzo ciekawe zabudowania wiele mówiące napisy typu: „Przywódca Narodów”, „Pokój Narodom” oraz najciekawszy „Nigdy więcej wojny”. Uznaliśmy, że jeżeli w PRL-woskim zakładzie pracy ktoś tak wiele pisze o pokoju to… najprawdopodobniej robiono tutaj coś zupełnie z pokojem nie związanego.

P1290888 P1290883 P1290878

Oczywiście nie mylilyśmy się. Zakłady R-1 to kryptonim zakładów przeróbki uranu, tego samego uranu, który „radzieccy” używali do produkcji bomb atomowych. Kilka zostało próbnie zrzucone gdzieś na dalekiej Syberii, a reszta miała posłużyć do wyzwalania zachodniej Europy z rąk Imperialistów. Same zakłady robią niesamowite wrażenie:

P1290895 P1290894 P1290885 P1290886 P1290884 P1290901 P1290897

Na dole natknęliśmy się za to na ciekawe graffiti:

P1290903

Po zejściu z zakładów udaliśmy się do Sztolni uranu. W pierwotnej wersji planu mieliśmy tylko zobaczyć sztolnię Liczyrzepę i ruszyć dalej, dopiero gdy doszliśmy do parkingu zauważyliśmy znak informujący o drugich sztolniach znajdujących się powyżej, Sztolnie Podgórze. Parkingowy oczywiście będzie Was namawiał na Liczyrzepę, polecam olać gościa 🙂

Opiszę pokrótce co zastaliśmy w obu sztolniach:

W Liczyrzepie… ech sztolnia, w której wydobywano uran wywożony do ZSRR, jest to bardzo ciekawa historia, którą można by rozwinąć, polecieć dalej niż Małysz w Villingen, ale NIE!!! Po co? Jak można, ubrać strój waloński przez przewodnika, przy czym o Walonach wygłoszone jest kilka zdań i w sumie, gdy patrzy się na zabudowania sztolni to gadanie o Walonach trochę ryje beret. Nic to. Pierwszy element, który może poryć nawet najodporniejszych, to… sala Dalajlamy!!! Tak Dalajlamy, bo kiedyś przechodził z tragarzami przez sztolnie, nie Dalajlama, ale jakiś jego kapłan chyba piąty w tej religii. Jak przyszła do sztolni wycieczka zakonnic to wycofały się i zażądały zwrotu pieniędzy, gdy zobaczyły salę Dalajlamy i kapliczkę Świętej Barbary w jednej sztolni.  Być może to siły powiązane z Liczyrzepą położyły kartkę w tunelu o szatanie, w sumie idealnie by się zgrywał z religijnym pluralizmem sztolni. Nic to. Kolejną atrakcją sztolni są PIRANIE W AKWARIUM!!! Tak piranie w akwarium. Nie wiem czy któryś górnik je wydobył, może służyły jak kanarki w kopalniach do wykrywania metanu i gryzły się po oczach jak pojawiało się za dużo metanu, tego nie wiem. Nic to. Uwaga hit wieczoru stanowi replika bomby atomowej… amerykańskiej. Little Boy, atomówka która została zrzucona na Hiroszimę, co to ma wspólnego z kopalnią uranu w Polsce? Wiele wyjaśnia kolejna sala, w której przy głosie lektora opowiadającym o ataku amerykańskim na Hiroszimę oglądamy grę laserów(sic!). Żałowałem, że zapomniałem białych rękawiczek i odkurzacza na plecy, bo straszne bale by były. Jedyny plus tej sztolni to trochę sprzętu górniczego do pooglądania.

Druga sztolnia, działa od mniej więcej roku. Konkretny właściciel potrafi namówić na zwiedzanie i zrobić klimat przed wejściem do sztolni. Pod sztolnią można się napić piwa produkowanego przez polskiego producenta, a po sztolni oprowadza bardzo miła i ładna przewodniczka. Sztolnia dopiero się rozwija, ale szczerze mówiąc podobało mi się tam 100 razy bardziej niż na dole w Liczyrzepie. Być może już niedługo zostanie otwarta nowa trasa turystyczna w sztolni, a co ciekawe w sztolni znajduje się najgłębsze podziemne nurkowisko. Akurat w ten weekend jak my zawitaliśmy do sztolni odbyło się najgłębsze w Polsce nurkowanie dokonane przez Michała Rachwalskiego, na głębokość 157 metrów. Gratulujemy wyniku, a my możemy się pochwalić tym, że mieliśmy przyjemność spotkać Pana Michała na miejscu 🙂 POLECAMY!!! Zdjęcia poniżej tylko z Liczyrzepy, przy drugiej padł nam aparat.

P1290907 P1290909 P1290910 P1290911 P1290919 P1290913

W sztolniach czekając na wejścia spędziliśmy blisko 5 godzin, oznaczało to, że z Kowar konieczne będzie podjechanie nad Sosnówkę autobusem. Umówiliśmy się tam z Michałem i Tomkiem, te Zajoby przyjechały posiedzieć przy ognisku i rano pójść w Karkonosze. I rzeczywiście czułe spotkanie w Sosnówce zakończyło się ogniskiem i małym piwkowaniem 😉 Rano wypruci z pieniędzy i emocji, wróciliśmy do Cieplic skąd pociągiem wróciliśmy do Wrocławia. Muszę przyznać, że ten mało górski weekend był na prawdę bardzooo ciekawy!!!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s