Lost – Zagubieni w kotlinie

Archiwum 2013, Schroniska, Wyprawy

Wydawałoby się, że Sudety to góry, w których nie sposób się zgubić i tylko ludzie cierpiący na silną kataraktę mogliby nie znaleźć sudeckich szlaków. Ten mit postanowiliśmy obalić (właściwe to PTTK postanowiło), w Górach Bystrzyckich i Orlickich, gdzie wraz z Michałem i Tomkiem udaliśmy się pod koniec września.

Im jestem starszy tym rzadziej planuje trasy dokładnie, co do minuty bo i tak szlak ten plan trafia za każdym razem, z różnych powodów. Tym razem założenie było proste: Śpimy w tańszych schroniskach polskich Jagodna i Orlica, a zadanie do wykonania to zdobyć Jagodną (KS, KSP, KGP), Wielką  Desztne (KS) i Orlicę (KSP, KGP). Wycieczka rozpoczęła się w piątek po południu, gdy ruszyliśmy z Bystrzycy Kłodzkiej PKP w stronę Jagodnej. Obładowani puszkami z wodą o kolorze złotym, dość mocno ociągaliśmy się w podchodzeniu do miejsca spoczynku. Na początek trochę zwiedziliśmy Bystrzycę Kłodzką.

2013-09-27 16.46.12 2013-09-27 16.47.48 P1070794 P1070795

Po wyjściu z miasta niebo spowiła ciemność, ale dzięki Michałowej czołówce za 120 zł z VAT mogliśmy maszerować w kierunku schroniska Jagodna. Niby prosta trasa wiodła nas zielonym szlakiem i teoretycznie szybko powinniśmy dotrzeć na miejsce, ale nie nie nie! Zaraz po opuszczeniu dróg publicznych ruszyliśmy ostro pod górę, tylko że po 10 minutach stwierdziliśmy, że nie ma szlaku. Teraz zagwozdka, czy szlak gdzieś uciekł w bok po drodze, czy może jest tak źle oznakowany? Wolałem nie ryzykować i pobiegłem go poszukać po kilkunastu minutach, schowany za wielkim drzewem, za strumykiem, zasłonięty liśćmi, ukazał mi się zielono-biały znaczek. Po kilku minutach szlak znowu nam się urwał i już wtedy zaczęliśmy chodzić na czuja po ciemnym lesie. Mając wyciurkane na oznaczenia PTTK, zdani tylko na własne umysły (mocno już poblokowane od złocistej wody) oraz na dokładną mapę ruszyliśmy to trochę szlakami, to lasem z azymutem na mniej więcej Jagodną-schronisko, a przynajmniej na Autostradę Sudecką i po jakimś czasie odnaleźliśmy się w cywilizacji.

P1070815 P1070821

Jagodna to bardzo przyjemne schronisko położone u podnóża szczytu o takiej samej nazwie, na Przełęczy Spalona. Na plus zapamiętam smak piwka w lokalu, a także bardzo miłą obsługę. Pokoje też były niczego sobie, szczerze polecam to miejsce wszystkim górskim zakrętasom!

2013-09-28 07.38.03

Choć sobotni poranek przywoływał mi na myśl pytanie; „Co ja robię i gdzie ja jestem?”, to po odzyskaniu czucia w pofałdowanej przestrzeni między uszami, zebrałem  ekipę i ruszyliśmy na zdobywanie pierwszego szczytu, czyli Jagodnej.

2013-09-28 07.52.13 P1070854

Idąc niebieskim szlakiem bez plecaków, szybko w niecałą godzinę osiągnęliśmy szczyt. Nie jest to najciekawszy ze szczytów sudeckich, charakteryzuje go gesty las, który zasłania widok z „wieży” na pobliskie doliny. Szybkie fotki do kroniki i zbiegliśmy na dół.

2013-09-28 08.32.56 2013-09-28 08.32.45

Po zjedzeniu rybki z puszki i przymusowym browarku Górskie Zajoby ruszyły w stronę naszych czeskich przyjaciół. Wielka Desztna przyciągała nas silnie, ale największe ciśnienie wywoływała myśl o pysznym czeskim piwku. Po dotarciu do Mostowic, przekroczyliśmy granicę i ruszyliśmy przez Orlickie Zachory w stronę najwyższego szczytu Gór Orlickich, ale ich czeskiej części. Po drodze podziwiliśmy zjawiskowe czeskie przystanki:

2013-09-28 14.23.31

pomnik z czasów I wojny światowej,

P1070882

ciekawe rozwiązanie w dziedzinie inżynierii kurnikowej,

2013-09-28 14.10.20

oraz Gambrinusa 🙂

P1070886

Po podniesieniu poziomu zadowolenia do +10, ruszyliśmy w stronę Bedrichovki, a stamtąd niebieskim i później czerwonym szlakiem na szczyt Wielka Desztna.

2013-09-28 14.52.41 P1070897 P1070912

Widok ze szczyty był niesamowity! spędziliśmy tam jakiś czas, intensywnie zastanawiając się gdzie jest wieża, którą mieliśmy tam spotkać. Chyba ktoś się nie bal i ukradł, tak czy siak z wieżą czy bez widok był genialny!

2013-09-28 16.56.41 2013-09-28 17.06.37 P1070932 P1070934

Kolejnym punktem naszej trasy było czeskie schronisko Masarynkova Chata, w którym przetestowaliśmy nalewak do piwa i to co się z niego wydobywa. Test wypadł pomyślnie i już po ciemku ruszyliśmy w stronę Zieleńca.

Oczywiście po polskiej stronie szlak się ulotnił i znów stanęliśmy na granicy życia i śmierci. gdy już wybraliśmy życie, to ruszyliśmy na szagę, przez las w stronę Zieleńca, odnaleźć znajdujące się w centrum miejscowości schronisko Orlica i tu czekała nas niemiła niespodzianka, lokal był nieczynny. Na drzwiach wisiała jakaś kartka, ze po sezonie jest nieczynne czy coś w tym guście. Tak czy siak w internecie nie znaleźliśmy informacji, ze schronisko jest nieczynne, trochę słabo to wygląda.

Zdegustowani zaczęliśmy poszukiwać noclegu w innym miejscu w Zieleńcu, ale po pierwsze było już bardzo późno, a po drugie wszędzie, gdzie już ktoś nam otworzył było tez drogo. W pewnym momencie chcieliśmy spać w opuszczonej chacie, a potem w budującym się dopiero co domu, ale wejścia były dobrze zabezpieczone. Na szczęście noc była ciepła wiec udaliśmy się do lasu, położyliśmy pod jakąś ambona myśliwską, rozpaliliśmy ogień, dokończyliśmy flaszkę i posnęliśmy. Największe problemy ze snem miał Michał, który nawet próbował za moimi plecami zwerbować Tomka i namówić na nocne wyjście! Ja obstawiam, ze tak na prawdę chciał się trochę pojarac nowa czołówką, ale nie ze mną takie numery!  Twardo przespałem cala noc i o 7:00 rano obudziłem się rześki niczym skowronek (rozjechany przez traktor).

2013-09-29 05.55.36 2013-09-29 05.56.59 2013-09-29 06.19.33 2013-09-29 06.20.27

Po zdaniu kluczy do pokoju opuściliśmy apartamenty hotelu Orlica. Bardzo dziękujemy za ten wygodny i ciepły nocleg!

Ostatnim górskim aktem tego wyjazdu było wejście na Orlice (KSP) od strony Zieleńca zielonym szlakiem. Zajęło nam to około godziny.

2013-09-29 06.30.13 2013-09-29 06.54.45 2013-09-29 07.39.40

Później zeszliśmy do Autostrady Sudeckiej i pomaszerowaliśmy w kierunku Dusznik-Zdroju, gdzie mieliśmy busik do Wrocławia. Obrzęk na nogach od chodzenia po asfalcie był tak okrutny, ze zdecydowaliśmy się skrócić sobie drogę idąc przez pola (który to już raz na tym wyjeździe?). Na podmokłej polance czekał na nas taki kolega, którego omal nie zdeptałem:

P1070981

Na szczęście dzielny, węgierski poławiacz węży bagiennych Tomaszszo okiełznał potwora i zrobił mu kilka pamiątkowych fotek. Od tej pory wąż zapycha mi skrzynkę mailowa swoimi sweet fociami z całych Sudetów. Troll jeden.

Po małym zwiedzaniu Dusznik i wypiciu ostatniego piwka, wsiedliśmy do autobusu i porzegnalismy piekne Góry Bystrzyckie i Orlickie. Wyprawa była na prawdę udana!

Górski Zajob

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Lost – Zagubieni w kotlinie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s