Błękitna laguna w Rudawach Janowickich

Wyprawy

 

Czerwcowe upały to dobry okres na połączenie wędrówek górskich z orzeźwiającymi kąpielami w jeziorach oraz piciem zimnego piwka. Górskie Zajoby również postanowiły skorzystać z atrakcji, które zapewnia natura oraz tych serwowanych przez mijane podczas trekkingu sklepy spożywcze.

Tym razem krajowe koleje powiozły nas w trzyosobowym składzie do Trzcińska, skąd rozpoczęliśmy marsz przez rudawy Janowickie w stronę południowej granicy państwa, w okolice Lubawki. Szybkim marszem w jakieś 40 minut dotarliśmy do pierwszej atrakcji turystycznej na naszej trasie, do znanych skałek Sokolików, gdzie spotkać można wielu adeptów skalnych wspinaczek.

P1170392P1170399

Ze skałek roztacza się przepiękny widok na Góry Kaczawskie od Północy oraz Karkonosze od południa. Na prawdę jest co podziwiać, chociaż lekko irytujące jest długie obleganie tego miejsca przez masy turystów, no ale na to nie ma rady.

Po posileniu się niezgorszym widokiem, ruszyliśmy na znajdującą się na południe od Sokolików, Krzyżną Górę. U podnóży wieńczącej całą górę skały, znajdują się ruiny Zamku Sokolec, który został spalony w czasach rebelii Husyckiej w 1432 roku i już od tej pory nie został odbudowany, a dzisiaj zostało po nim już tylko kilka kamieni. Szczyt Krzyżna Góra bierze swą nazwę od krzyża metalowego, który został zamontowany na wierzchołku góry w 1830 roku jako prezent dla Księcia Wilhelma von Hohenozllerna, ufundowany przez jego małżonkę. Spod krzyża roztacza się niesamowity widok na Karkonosze.

P1170434P1170433

Z Krzyżnej Góry udaliśmy się w dalszą drogę tym razem na pyszne czeskie piwko w Szwajcarce, a stamtąd szybkim krokiem w stronę Zamku Bolczów. Zielony szlak prowadzący tam od Rozdroża pod Jańską Górą, przypominał raczej koryto na wpół wyschniętego górskiego potoku, ale nic to dla Górskich Zajobów! Zamek Bolczów odwiedzałem już wielkrotnie w przeszłości, ale chyba nigdy mi się nie znudzi. Jest to najciekawsza ruina w Sudetach, a do tego rozciąga się z niej niesamowity widok min. na Śnieżkę.

P1170466P1170465

P1170483P1170460P1170482

Po zwiedzeniu zamku i uzupełnieniu płynów skierowaliśmy się w stronę Góry Wołek, na którą prowadził niebieski szlak oraz całkiem ostre podejście. Po ponadgodzinnym marszu stanęliśmy na szczycie gór, na której umiejscowiony jest krzyż upamiętniający Papieża Jana Pawła II.

P1170494

Powoli dzień zmierzał ku końcowi, a trasa jaką sobie wyznaczyliśmy miała zakończyć się nad Kolorowymi Jeziorkami, dlatego wrzuciliśmy piąty bieg i z przytupem ruszyliśmy w stronę wsi Wieściszowice. Za przysiółkiem idąc zielonym szlakiem, po około 40 minutach doszliśmy do Purpurowego Jeziorka i był to koniec tego ciężkiego, choć bardzo ekscytującego dnia.

Rano po zjedzeniu małego śniadanka udaliśmy się na spacer w około jeziorka, które powstało po zalaniu wyrobiska pirytu, stąd też jego niesamowity rdzawo-żółty kolor. W pobliżu jeziorka można spotkać masę turystów, a dla spragnionych i głodnych znajdzie się zimne piwko i mała gastronomia.

P1170530P1170533P1170537P1170544

Przy południowym krańcu jeziorka udało nam się zlokalizować małą jaskinię w całości zalaną wodą, która dodaje uroku temu miejscu.

P1170549P1170551

Kolejnym punktem naszej wycieczki było Błękitne Jeziorko, którego wygląd przypomina Błękitną Lagunę. Na niebiański kolor wody wpływ mają związki miedzi w niej zawarte, ale co najważniejsze woda ta nie jest szkodliwa dla ludzi. Z tak kuszącego zaproszenia nie mogliśmy nie skorzystać i wraz z Tomkiem zanurkowaliśmy w pięknym, choć przeraźliwie zimnym akwenie. Co ciekawe staliśmy się atrakcją turystyczną dla robiących sobie zdjęcia dziadków z Niemiec. Na pewno nasze boskie niczym Apolla ciała pływające w Błękitnym Jeziorku, zdobią już ściany jakiś pomarszczonych starych pryków o wermahtowskich korzeniach.

P1170558P1170566P1170568P1170570

Po uszczęśliwieniu niemieckiej wycieczki i odmrożeniu sobie pewnych części ciała, ruszyliśmy dla rozgrzewki szybkim krokiem w stronę Zielonego Stawku, który był wyschnięty i nie wywarł na nas specjalnego wrażenia. Pierwszy dłuższy postój zanotowaliśmy dopiero na szczycie „Wielka Kopa”, z którego roztacza się ograniczony widok na Skalnik, najwyższy szczyt Rudaw Janowickich czyli nasz główny cel tego dnia.

P1170590

Z Wielkiej Kopy w stronę Skalnika prowadzi zielony szlak, który wiedzie wzdłuż uroczych polan oraz pól uprawnych. Po drodze można zaliczyć kąpiel w małej rzeczce Żywicy oraz pogadać ze zwierzętami. Normalnie żyć nie umierać!

P1170600P1170616P1170630P1170635

U podnóża Góry Skalnik znajduje się byłe Schronisko PTTK, a obecnie agroturystyka Czartak. W leciwym budynku niestety nie znaleźliśmy bufetu, ani chętnych do odsprzedania nam jakiś napojów wyskokowych, dlatego czym prędzej popędziliśmy na szczyt.

P1170640

Podejście na Skalnik od strony Czartaka nie jest szczególnie wymagające, na pewno dużo łatwiej i szybciej się wchodzi od tej strony niż od Karpnik. Po jakiejś godzinie zameldowaliśmy się na szczycie Mała Ostra, który wielu ludzi myli ze Skalnikiem, choć rzeczywiście to właśnie ze Skałek Małej Ostrej roztacza się piękny widok na Karkonosze, Sokoliki i Góry Kaczawskie.

P1170676P1170666

Niedaleko od szczytu Mała Ostra idąc niebieskim szlakiem w stronę Wołka, mijamy szczyt Skalnik najwyższy wierzchołek Rudaw Janowickich zaliczany do Korony Gór Polskich oraz Korony Sudetów Polskich. Nie jest to imponujące miejsce, dlatego wykonaliśmy tu tylko kronikarskie zdjęcia i ruszyliśmy w stronę cywilizacji, gdzie ktoś na pewno posiada złocisty nektar.

P1170690P1170692

Ze Skalnika udaliśmy się czerwonym szlakiem w stronę Szarocina, gdzie uzupełniliśmy prowiant oraz zapas płynów na wieczór i ruszyliśmy w stronę Jeziora Bukówka, gdzie mieliśmy spędzić ostatnią noc na tej wycieczce. Idąc przez piękne górskie polany, jeszcze przed wsią Stara Białka zdecydowaliśmy się na rozbicie namiotu i przyjemny nocleg w otoczeniu małego brzozowego lasku z pięknym widokiem na Górę Świerczynę.

P1170703P1170713

W niedzielę z samego rana udaliśmy się do wsi Paprotki, leżącej nad Jeziorem Bukowskim, gdzie zażyliśmy chwili relaksu w pełnym słońcu.

P1170723P1170734

Po godzinie odpoczynku, lekko rozleniwieni zdecydowaliśmy się zaatakować Zadzierną najwyższy szczyt Bramy Lubawskiej, zaliczany do Korony Sudetów Polskich. Wchodząc czerwonym szlakiem po pół godziny byliśmy na górze skąd rozpościera się niesamowity widok na Karkonosze i Bukówkę.

P1170743P1170747

P1170751P1170757

Niestety był to już ostatni przyjemny akcent tego dnia, później czekała nas już tylko wędrówka drogą asfaltową do Lubawki i powrót z przesiadkami pociągiem do Wrocławia. Sama Lubawka jest dość ładnym miasteczkiem, choć jej Dworzec PKP nadaje się na nagrywanie najbrutalniejszych scen z Powstania Warszawskiego lub z ataku bombowego na Hiroszimę. Na pożegnanie z Rudawami Janowickimi kilka zdjęć:
P1170761P1170763

P1170766P1170770

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s