Zapomniana Kolej Bystrzycka

Archiwum 2013, Schroniska, Wyprawy

Pierwsze dni kalendarzowej wiosny 2013 roku były zdominowane przez iście zimową aurę. Temperatury w nocy spadały o kilkanaście kresek poniżej zera, a w ciągu dnia też nie wchodziły w dodatni zakres.

Nie przeszkodziło nam to jednak w organizacji kolejnej wyprawy. Tym razem  celem było przejście trasy Kolei Bystrzyckiej. Magistrala ta powstała na początku XX wieku, łączyła Świdnicę z odległą o   km Jedliną Zdrój. Swoją popularność zawdzięcza bogactwu przepięknych widoków i dużej ilości ciekawych konstrukcyjnie wiaduktów, których architektura doskonale współgra z otoczeniem.

KOLEJ_06  Wiadukt kolejowy w Lubachowie na początku XX wieku. Źródło: www.kolej.one.pl/

 Nasz plan zakładał przejście całej trasy i przejście po wszystkich istniejących wiaduktach. Podróż rozpoczęliśmy na wrocławskim Dworcu Głównym. Nasz skład był wyjątkowo mocny – było nas aż siedmiu. Około godziny 17 dotarliśmy do Wałbrzycha, gdzie zrobiliśmy szybkie zakupy  w portugalskim sklepie z chrząszczem w nazwie.

P1150436

Następnie wsiedliśmy w busa i dojechaliśmy do Sokołowska. Czas podróży to ok. 20 minut. W Sokołowska wyruszyliśmy zielonym szlakiem w kierunku Schroniska Andrzejówka. Mniej więcej w połowie drogi zrobiliśmy krótki postój w eleganckiej budzie. W sezonie, w którym temperatury w nocy sięgają powyżej zera, jest to idealne miejsce na nocleg.

P1150447Buda noclegowa w połowie drogi z Sokołowska do Andrzejówki (zielony szlak).

Posileni „złotym bursztynem” szybki krokiem, brodząc w śniegu dotarliśmy do naszego miejsca noclegowego – Schroniska Andrzejówka. Nie ociągając się zasiedliśmy do stołu i rozpoczęliśmy burzliwe rozmowy na tematy wszelakie.

P1150460 Po pewnym czasie przenieśliśmy się do naszych pokoi, gdzie kontynuowaliśmy debatę do późnych godzin nocnych. Następnego dnia wstaliśmy dość wcześnie, gdyż plan na sobotę był ambitny. Pogoda nam mocno sprzyjała (pomijając  temperaturę -20), było bardzo słonecznie. Humory dopisywały…

P1150504

Zostawiliśmy nasze plecaki w schronisku i ruszyliśmy żółtym szlakiem na Waligórę (936 m n.p.m.) – najwyższy szczyt Gór Suchych i całych Gór Kamiennych ).

P1150563 P1150564

Waligóra należy do Korony Gór Polski, Korony Sudetów i Korony Sudetów Polskich.  Wejście zajęło nam ok. 45 minut, po drodze podziwialiśmy wspaniałą, zimową aurę.

P1150508 P1150543 P1150550 P1150558

Po zdobyciu szczytu i krótkiej przerwie na posiłek rozpoczęliśmy „zjazd” w dół.

P1150587

Warstwa śniegu była na tyle gruba, że mogliśmy spokojnie po nim zjeżdżać jak na sankach.

P1150590

Prędkości naszego zjazdu mógłby pozazdrościć  nam nawet najlepszy czarny bobsleista. Dzięki zawrotnemu tempu, po mniej więcej 20 minutach byliśmy z powrotem w Andrzejówce. Tam zrobiliśmy krótką przerwę regeneracyjną i rozpoczęliśmy marsz w kierunku Jedliny. Gdzie swój koniec, a dla nas początek, ma trasa kolei Bystrzyckiej.

P1150601

Ze schroniska szliśmy żółtym szlakiem w kierunku Rogowca.  Po drodze napotkaliśmy tablicę pamiątkową „Tym co na zawsze odeszli i tym co przyjdą po nas” zamontowaną przez wałbrzyski oddział PTTK. Obok tablicy niejaki Józek zapragnął zaznaczyć, że on jeszcze nie odszedł i pięknym malunkiem wykonanym w technice farba w sprayu stworzył sobie wieczny pomnik niczym Horacy… Niewątpliwie jego głupota od spiżu trwalsza jest.

P1150616

Około południa dotarliśmy na Rogowiec (870 m n.p.m. ). Na szczycie góry znajdują się ruiny XIII wiecznego zamku o tej samej nazwie. My mogliśmy zobaczyć tylko fragmenty tych pozostałości, gdyż pokrywa śnieżna była bardzo solidna.

P1150630 P1150625

Z Rogowca do Jedliny dzieliła nas już nie wielka odległość. Odcinek ten pokonaliśmy dość szybko. Przy wejściu do miasteczka czekało na nas kilka atrakcji.

P1150645

Agitacja wyborcza dyskretnie ujawniająca skłonności seksualne?

Następnie mijaliśmy Pałac Jedlinka. Pierwsze wzmianki o nim pochodzą z XIII wieku. Największą sławę zyskał jednak w ostatnim stuleciu, gdyż w czasie II Wojny Światowej miała tu swoją siedzibę  Organizacja Todt, która nadzorowała m.in. budowę owianego wieloma legendami kompleksu Riese. W chwili obecnej pałac jest w rękach prywatnych, w środku znajduje się hotel. Bardzo ciekawie wygląda odnowiona elewacja obiektu.

P1150652

Główne wejście do pałacu.

 P1150650

Poniżej przeciwna strona elewacji 

Po krótkiej chwili docieramy do torów przy stacji nieczynnej stacji Jedlina Dolna.

P1150658

Jesteśmy na szlaku!

Po krótkim czasie docieramy do pierwszego dużego wiaduktu w miejscowości Olszyniec.

Konstrukcja wiaduktu wykorzystuje tzw. belkę Gerbera przegubowa belka ciągła). Środkowe przęsło kratownicowe podtrzymuje osadzone przegubowo dwa skrajne przęsła kratownicowe.

Kilka suchych faktów:

– wiadukt umiejscowiony na km 77,2 (trasy kolei bystrzyckiej)  nad drogą Jedlina – Świdnica i rzeką Bystrzycą

-długość całkowita obiektu 92,25m (odpowiednio przęsła: 23,15+46,15+22,85)

– niemiecka nazwa: Tannhausen Brücke, Mühl-Brücke

421330
Parowóz Ty-2 na wiadukcie w Olszyńcu, zdjęcie datowane na rok 1985. Źródło: http://dolny-slask.org.pl/

Piękno obiektu najlepiej podziwiać z dolnej perspektywy. Naszym celem było jednak przejście trasy, więc znaleźliśmy się na wiadukcie. Nie posiada on pomostu, szyny zostały zamontowane bezpośrednio na drewnianych mostownicach. Stan chodnika roboczego, ciężko opisać, bo po prostu już nie istniał. Na szczęście między torami ktoś ułożył żelbetowe płyty. Przejście po nich nie stanowi problemu.

Następnym obiektem, który „stanął nam przeszkodzie” był most nad Strumieniem Jaworzyna i lokalną drogą przez Jawornik. Tu sytuacja nie była już tak prosta, ponieważ nie było żadnych betonowych płyt, jedynie drewniane belki mostownicowe o rozstawie ok. 30 cm pokryte warstwą zmarzniętego śniegu, całkowita długość obiektu ponad 100 metrów. Nastąpiła bardzo krótka chwila zwątpienia, wspólny okrzyk: My nie damy rady? i ruszyliśmy drobnymi krokami na „drugi brzeg”.

P1150674

P1150702

Kierownik wycieczki ocenia stabilność wiaduktu.

Kilka suchych faktów:

– wiadukt umiejscowiony na km 74,7 (trasy kolei bystrzyckiej)  nad strumieniem jaworzyna i lokalną drogą przez Jawornik do Walimia

– długość całkowita obiektu 101,65m

– 10 przęseł wspartych na ceglanych filarach

– 9 przęseł blachownicowych i jedno kratownicowe (parabola skierowana w dół)

– niemiecka nazwa: Thiel Brücke/Jaueringer Brücke

Dosłownie kilkaset metrów dalej napotkaliśmy kolejny obiekt, tym razem był to mały most nad rzeką Walimką. Jest to obiekt jednoprzęsłowy, blachownicowy o długość niecałych 30 metrów. Na jego pomoście są również ułożone betonowe płyty, także przejście wiaduktu to pestka.

P1150718

Dzięki temu mamy kilka zdjęć „z dołu”:

P1150721

Byliśmy już w Jugowicach więc postanowiliśmy zejść na dół i wykorzystać ostatnią szansę na zakupy. Po szybkich zakupach udaliśmy się na stację kolejową Jugowice. Tam postanowiliśmy zregenerować siły, posilić się i chwilę podyskutować na temat wyglądu stacji, po chwili temat zszedł na kino amerykańskie, nie koniecznie hollywoodzkie, był to sygnał, że należy ruszać dalej.

P1150757

Powoli robiło się szaro, do miejsca noclegowego dzieliło nas ok. dziewięć kilometrów. Po mniej więcej dwóch napotkaliśmy ostatni, tego dnia, obiekt do pokonania.

Był to trzy-przęsłowy most o łącznej długości  81,85m. Na pomoście ktoś ułożył kawałki blachy falistej, dzięki temu nie było widać przepaści, ale w zamian odgłosy trzeszczącej blachy poganiały nas do przodu.

P1150767

Kilka suchych faktów:

–      trzyprzęslowy wiadukt stalowy na terenie Jugowic

–      wiadukt umiejscowiony na km 72,9 (trasy kolei bystrzyckiej)  nad rzeką Bystrzycą i  drogą

Jedlina  – Świdnica

–      dwa przęsła kratownicowe (po 32m) i jedno blachownicowe (15,95m)

–      wysokość od lustra wody 13,5m

–      niemiecka nazwa: Mählerstein Brücke

 P1150764

Mniej więcej w połowie drogi między Jugowicami a Zagórzem Śląskim zeszliśmy z nasypu i odbiliśmy na lokalną drogę prowadzącą do Michałkowej. Tam mieliśmy zapewniony nocleg w willi u Pazdra. Przepiękne widoki i bliskość jeziora Lubachowskiego sprawia, że nasze miejsce odpoczynku mogłoby znajdować się w Alpach i nazywać się  Pensione di Pazdroni.

Nastrój pomimo zmęczenia jest wyśmienity. Około 22 docieramy na miejsce. Temperatura na dworze jest taka sama jak godzina, tylko że ujemna.  W związku z tym postanawiamy się szybko rozgrzać tradycyjną polską Żytnią Okowitą. Nasza biesiada trwa do późnych godzin nocnych.

Po krótkim śnie, rano wyruszamy z powrotem na szlak. Słoneczna pogoda nie wątpliwie pomaga nam w wędrówce. Kolejny raz mijamy zapomniane jezioro Lubachowskie.

P1150819

W tle restauracja kompleksu wypoczynkowego Wodniak. Kompleks został kupiony przez Wałbrzyską firmę budowlaną, która ma zamiar go wyremontować i przywrócić dawny blask. W planach jest również budowa kładki wiszącej, którą będzie można dostać się do Wodniaka od strony drogi. Nad kładką pracuje ponoć biuro projektowe Mosty – Wrocław, to samo które zaprojektowała m.in. most Rędziński, efekt może być więc ciekawy. [źródło: http://walbrzych24.home.pl/%5D

W tym dniu mieliśmy do pokonania jeszcze trzy wiadukty. Część z nas ze względu na formę postanowiła iść tym razem dołem trasy. Plusem takiego rozwiązania są zdjęcia pozostałych z perspektywy drogi.

Pierwszy tego dnia postój zrobiliśmy na nieczynnej stacji w Zagórzu Śląskim. Sił mieliśmy już mniej niż w poprzednim dniu, ale dość szybko ruszyliśmy dalej. Pierwszy napotkany wiadukt to wysoki obiekt w Lubachowie.

P1150842 P1150844

Kilka suchych faktów:

–      trzyprzęslowy wiadukt stalowy

–      wiadukt umiejscowiony na km 69,2 (trasy kolei bystrzyckiej) nad strumieniem w Lubachowie i  drogą Jedlina  – Świdnica

–      dwa przęsła  blachownicowe (15,9m)  i jedno kratownicowe (31,65m)

–      długość całkowita obiektu 66m

–      wysokość od lustra wody 19m

–      niemiecka nazwa: Hemmstein Brücke

Następnie mijamy krótki ale bardzo ciekawy pod względem inżynieryjnym obiekt w Lubachowie.

 P1150889

Jest to obiekt jednoprzęsłowy, kratownicowy z jazdą pośrednią. Mostownice spoczywają na blachownicy, umieszczonej wewnątrz kratownicy.

Kolejny, ostatni już (ze względu na skrócenie trasy) mijany przez nas wiadukt znajduje się na terenie Bystrzycy Górnej. Ostatni, ale chyba najważniejszy, najdłuższy most na trasie, całkowita rozpiętość ponad 143 metry, prawdziwy last but not least!

P1150911

Tylko trzech z nas wytrwało do tego momentu i dalej idą górą. Ich zdjęcia z dołu są naprawdę ciekawe.

Kilka suchych faktów o Moście przy Kruczej Skale:

–      sześcio-przesłowy wiadukt stalowy

–      wiadukt umiejscowiony na km 67,2 (trasy kolei bystrzyckiej) nad rzeką Bystrzyca  i  drogą Jedlina  – Świdnica

–      pięć przęseł  blachownicowych  i jedno kratownicowe

–      wysokość od lustra wody 11m

–      niemiecka nazwa: Rabensteinbrücke

Po dotarciu do Bystrzycy Górnej postanowiliśmy zakończyć naszą wyprawę. Nasze morale było już słabe, a ostatnia część trasy stosunkowo mało interesująca. Podjechaliśmy busem do Świdnicy skąd do stolicy Dolnego Śląska zabrał nas autobus PKS.

Wyjazd udał nam się znakomicie, również dzięki świetnej pogodzie. Trasa idealna na dwudniową wycieczkę.

Wyczerpującą ilość informacji na temat kolei bystrzyckiej można znaleźć w poniższej pozycji, z której również przytoczyłem dane na temat wiaduktów.

Przemysław Dominas „Dzieje kolei doliny Bystrzycy (Weistritzhalbahn) Swidnica – Jedlina Zdrój”, Muzeum Dawnego Kupiectwa, Świdnica 2010.

GrG Zajob

Jedna uwaga do wpisu “Zapomniana Kolej Bystrzycka

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s