Frodo i Sam zmierzają do Mordoru – Góry Wałbrzyskie i Kamienne

Archiwum 2011, Pod namiot, Wyprawy

Góry Wałbrzyskie, Pogórze Wałbrzyskie, Góry Kamienne

Jak zaczęło się tym razem? Prozaicznie! Pewnego pięknego letniego wieczoru „górski zajob” znany pod pseudonimem Lupa, zapewne w wyniku znacznego upojenia alkoholowego wysłał sms. Sms trafił na bardzo podatny grunt, mianowicie dotarł do Darka, który będąc w podobnym stanie połknął haczyk:) Oto prosty stenogram z rozmowy:

Lupa: jeśli masz czas to idziemy w góry?
Daro: Jestem za! Kiedy i gdzie?
Lupa: Za dwa dni, może w Wałbrzyskie?
Daro: Jaram się.

Przebywający akurat w Wałbrzychu Daro (czyli moja skromna osoba) szybko zabrał się za planowanie trasy. Co ciekawe plan przedstawiony przez Darka praktycznie w 100% pokrywał się z tym napisanym zupełnie niezależnie przez Lupę. Na pierwszy rzut oka plan prosty, góry niezbyt wysokie ale to jakich dostarczyły nam wrażeń zwyczajnie ciężko opisać. Wyprawa zaczynać miała się na dworcu kolejowym Wałbrzych Szczawienko skąd miałem odebrać przyjeżdżającego z Wrocławia Lupę. Wędrówkę zaczynamy z wałbrzyskiej dzielnicy Podzamcze, z której starym nasypem kolejowym maszerujemy w kierunku Szczawna-Zdroju i dalej tymże nasypem w kierunku podnóża góry Sas ,której szczyt zdobywamy gdyż należy do Korony Sudetów Polskich. Po zejściu z Sasa powrót na nasyp i marsz w kierunku góry Chełmiec. Tam docieramy do rowerowego szlaku koloru niebieskiego i dalej szlaku zielonego, którym zdobywamy szczyt (Chełmiec należy do Korony Gór Polskich). Dalej z Chełmca szlakiem żółtym a następnie zielonym do Boguszowa-Gorce dalej do Kuźnic i ośrodka narciarskiego Dzikowiec a tam trasą narciarską w pobliże szczytu Sokółki i Dzikowca. Następnie szlakiem niebieskim w kierunku Lesistej Wielkiej. W tamtych okolicach planujemy nocleg. Kolejny dzień to zejście szlakiem czerwonym do Kowalowej i dalej do Sokołowska. Następnie szlakiem zielonym do Andrzejówki i tam szalkiem żółtym Na Waligórę (KSP i KGP). Po zejściu ze szczytu szlakiem żółtym a następnie niebieskim marsz przez Rybnicę Leśną na Borową (KSP) Po noclegu na szczycie 2 opcje do wyboru w zależności od pogody. Opcja nr 1 marsz nad jezioro Bystrzyckie w celu biwakowania nad wodą. Opcja nr 2 czranym szlakiem rowerowym zejście do Wałbrzycha.
Plan zrealizowaliśmy z lekkimi korektami praktycznie w 100% ale o tym już w trakcie opisu trasy.

Ekwipunek:

Nowe buty Asolo (przechodziły chrzest bojowy)
Plecaki ok 45 l
Namiot 3 os typu iglo
Śpiwory
Sprzęt na biwak (nóż, łyżka, rozpałka, latarki itp)
Ubiór letni + kurtka przeciwdeszczowa i foliowa pelerynka
Czapeczka chroniąca przed słońcem

Start

Spotykamy się ok. godz. 7 rano na dworcu kolejowym Wałbrzych Szczawienko skąd przemieszczamy się na Podzamcze. Z tej Wałbrzyskiej dzielnicy szybko docieramy do starego nasypu kolejowego, który ma nas zaprowadzić w pobliże góry Sas a następnie pod sam Chełmiec.

W ostatnim sklepie na podzamczu uzupełniamy ostanie braki w prowiancie (piwko) i ruszamy w drogę. Pogoda jest przepiękna, świeci słonko a temperatura mimo wczesnej pory już bardzo wysoka. Opuszczamy zabudowania, ostatni rzut oka na panoramę Piaskowej góry i wzgórze Giedymina.

SAS

Po kilkunastu minutach marszu bardzo przyjemną ścieżką docieramy do byłego dworca kolejowego Szczawno Zdrój. Obiekt ten obecnie w rękach prywatnych ale trzeba przyznać, że właściciel bardzo ładnie go wyremontował.


Podziwiając piękne widoki na Chełmiec, całe Góry Wałbrzyskie oraz Pogórze Wałbrzyskie żałujemy, że zlikwidowano tą urokliwą linię kolejową.

Od tego miejsca nasyp, który kiedyś chciano przerobić na ścieżkę rowerową niestety w wielu miejscach zawalony jest drzewami.

Przedzierając się przez drzewa i gałęzie docieramy w pobliże Sasa. Jeszcze tylko przejść przez pokrzywy,

minąć budowę obwodnicy Szczawna

i możemy zacząć zdobywać Sasa. Niestety naszczyt nie wiedzie żaden oznakowany szlak turystyczny a i o ścieżkę od tej strony bardzo ciężko dlatego idąc przez pola

a później przedzierając się przez zarośla, pokrzywy itp. docieramy do zalesionej części góry. Po kilku minutach niezbyt wyczerpującej wspinaczki docieramy na szczyt. Na szczycie kopczyk z kamieni oraz wyryty napis na drzewie.

Szczyt Korony Sudetów Polskich zdobyty. Niestety góra ta jest mało widowiskowa, walorów widokowych również nie posiada, nie mniej jednak wypijamy kupione wcześniej piwko, fotografujemy miejsce i tą samą drogą ruszamy w drogę powrotną do nasypu. Ciekawostką o górze sas jest to, że u jej podnóża toczyły się walki w czasie wojny siedmioletniej oraz wojen napoleońskich a na zboczu od strony drogi w kierunku Strugi i Starych Bogaczowic znajduje się pomnik Ułanów Legii Nadwiślańskiej.

Przecież to miasto jest!

Po dotarciu do nasypu maszerujemy w pobliże góry Chełmiec gdzie przecinając „na szagę” las docieramy do niebieskiego szlaku rowerowego a następnie do szlaku zielonego. W między czasie mijamy stare zasypane sztolnie kopalni węgla

po czym ukazuje się nam droga na szczyt! I tutaj szok podejście jest strasznie strome, momentami podpieramy się rękami

Kiedy mamy nadzieję, że to już koniec naszej męki, okazuje się, że to dopiero połowa podejścia. Poświęcamy więc kilka minut na odpoczynek i podziwianie widoków min. na Sasa

Wykończeni wspinaczką docieramy na szczyt. Na szczycie znajdują się: nadajniki telekomunikacyjne i radiowe, zabytkowa wieża widokowa, miejsce biwakowe oraz krzyż milenijny. Szczyt jest bardzo popularnym miejsce weekendowych wycieczek okolicznych mieszkańców.

Chełmiec zaliczany jest do Korony Gór Polski dlatego też fotografujemy szczyt a następnie zjadamy posiłek i wypijamy zakupione wcześniej piwko. Trzeba przyznać, że Chełmiec strasznie dał nam w kość i do tej pory wspominamy to podejście. Lupa komentując wejście użył słynnego już cytatu „co to jest za podejście? przecież w Wałbrzychu nie ma gór! To miasto jest!”

Dziki Dzikowiec

Odzyskawszy siły zarzucamy na siebie plecaki ubieramy pachnące jeszcze nowością buty i ruszamy w dalszą wędrówkę. Z Chełmca schodzimy szlakiem żółtym a następnie zielonym, który wiedzie do miejscowości Boguszów Gorce. Po drodze mijamy stacje drogi krzyżowej upamiętniającej ofiary górnictwa.
Szlak jest łatwy, niezbyt długi (od tej strony zdobycie Chełmca to pestka) i gwarantuje piękne widoki na masyw Dzikowca oraz Góry Wałbrzyskie.

Przechodzimy przez miasteczko i kierujemy się szlakiem koloru zielonego w stronę masywu Dzikowca, następnie odbijamy ze szlaku i drogą idziemy do Kuźnic i dalej do stacji narciarskiej Góra Dzikowec. Miejsce to możemy śmiało polecić narciarzom. Znajduje się tu kolej linowa, stok narciarski o bardzo dużym nachyleniu oraz boczna nartostrada również dosyć trudna.

Decydujemy się zdobyć szczyt nartostradą po lewej stronie od kolejki linowej. Wejście długie i strome… kolejny raz daje nam popalić.

Warto jednak się zmęczyć bo już w górnej części nartostrady ukazują się nam piękne widoki na Góry Suche.

Widoki ze szczytu zapierają dech w piersiach. Robimy tutaj dłuższą przerwę i napawamy się widokami na Góry Wałbrzyskie z Chełmcem, Masyw Ślęży, przedgórze Sudeckie, zabudowania Wałbrzycha, Szczawna i Boguszowa. Jesteśmy zachwyceni tym miejscem i polecamy wszystkim turystom zarówno tym którzy chcą wejść tutaj na własnych nogach ale też weekendowym turystom, którzy wjadą na szczyt kolejką linową.
Po fantastycznej przerwie na szczycie góry z ciężkim sercem, nogami oraz głową (piwko w pełnym słońcu robi swoje) ruszamy w dalszą podróż. Obieramy kierunek na Lesistą Wielką z zamiarem noclegu w tamtym rejonie. Idziemy więc szlakiem niebieskim podziwiając piękne widoki oraz pokonując kolejne podejścia i zejścia. Czujemy, że powoli opadamy z sił, a buty mimo, że posiadają Vibram! (o czym wciąż przypominałem Lupie) jednak nie idą same. Zaczynamy więc poszukiwać miejsca na nocleg i rozbicie biwaku. Po pokonaniu kolejnego podejścia naszym oczom ukazuje się piękna polana na grzbiecie w okolicy góry Stachoń. Fotografujemy fantastyczne widoki

Rozbijamy biwak na skraju lasu. Do późnego wieczora siedzimy przy ognisku noc jest ciepła więc taki biwak to sama przyjemność.

Dzień 2

Rozpoczyna się 2 dzień naszej wędrówki. Pobudka rano, śniadanko i herbata z ogniska złożenie namiotu i możemy ruszać. Po krótkim czasie zdobywamy Lesitą Wielką z której grzebietów rozciągają się przepiękne widoki na Góry Suche ( to właśnie cel naszej wędrówki).

Najbardziej zaskakuje nas zejście z Lesitej. Jest strome żeby nie powiedzieć karkołomne

Szlakiem schodzimy do Kowalowej i szosą maszerujemy do Sokołowska. W miasteczku w sklepie uzupełniamy zapasy chwilę odpoczywamy na skwerku i ruszamy dalej w górę do Andrzejówki. Wybieramy szlak zielony, który jest bardzo łatwy i wjedzie dolinką do samego schroniska. Po drodze mijamy zabytkowe górskie chaty

Widok na Piarg Czerwonej Skałki na Suchawie.


Rumowisko skalne robi na prawdę duże wrażenie. Po niezbyt długim czasie docieramy do schroniska gdzie wypijamy pyszne zimne czeskie piwko.

Sama przełęcz trzech dolin gdzie znajduje się schronisko to jedno z najbardziej urokliwych miejsc w Sudetach. Samo schronisko również należy do czołówki i zajmuje wysokie miejsca we wszystkich rankingach. Przełęcz zimą staje się ośrodkiem narciarskim ( zarówno narciarstwa biegowego jak i zjazdowego). Miejsce to polecamy o każdej porze roku.

Waligóra

Korzystając z uprzejmości personelu schroniska zostawiamy w środku plecaki i zaczynamy podejście na Waligórę (KSP KGP) Wybieramy najszybszy szlak koloru żółtego i jak się okazuje mamy szczęście do wybierania najbardziej stromych ze wszystkich możliwych podejść. Bez plecaka wchodzi się jednak całkiem sprawnie i już po kilku minutach jesteśmy na szczycie.
Schodzimy szlakiem żółtym i następnie niebieskim podziwiając piękne widoki na góry suche oraz przełęcz trzech dolin.

Docieramy do schroniska zabieramy plecaki i ruszamy w dalszą podróż. Po kilku minutach docieramy do czynnego kamieniołomu w Rybnicy Leśnej. To przerażające miejsce zupełnie nie pasuje do krajobrazu i klimatu Gór Suchych dlatego jak najszybciej mijamy zakład i kierujemy się szlakiem zielonym w stronę Rybnicy.

Po drodze spotykamy pełzającego kolegę.

Idylla

Naszym celem jest Borowa najwyższy szczyt Gór Wałbrzyskich ale zanim tam dotrzemy potrzebujemy uzupełnić zapasy w sklepie dlatego odbijamy ze szlaku drogą do Wałbrzycha. Po drodze podziwiamy piękne widoki na panoramę Gór Suchych, piękne polany w dolinie między Rybnicą a Unisławiem. Miejsce jest bajkowe! Na polanach pasą się konie a w pełnym słońcu okolica wygląda sielankowo.

Po szybkich zakupach w wałbrzyskiej dzielnicy Glinik ruszamy ponownie w góry.

Borowa

W stronę Borowej wiedzie nas leśna droga zaczynająca się w okolicy pętli autobusowej i osiedla domków jednorodzinnych na wałbrzyskim Gliniku. W dalszej części leśny dukt nagórskich polanach gwarantuje kolejne fantastyczne widoki, tym razem na Chełmiec i całą dolinę, w której rozciąga się Wałbrzych.

Leśną drogą docieramy do szlaku czerwonego i zaczynamy podejście na szczyt Borowej. Nie jesteśmy zaskoczeni stromym podejściem ponieważ wyprawa ta zdążyła nas już do tego przyzwyczaić. Walcząc więc ze swoimi nogami wspinamy się na szczyt. Krok po kroku przemieszczamy nasze już nie tak pachnące i nie tak bardzo lśniące Asolo bliżej upragnionego celu. Szlak wiedzie ścieżką przez gęsty las i jedynie co jakiś czas prześwitują widoki na Wałbrzych, który jest na prawdę bardzo blisko.

Wymęczeni docieramy na szczyt gdzie robimy kilka dokumentujących fotografii.

Sam szczyt nie jest niestety zbyt widowiskowy i ze względu na gęste zalesienie nie gwarantuje żadnych widoków. Nie mniej jednak polanka jest bardzo ładna i jest to świetne miejsce na biwak.
Zbieramy drewno rozbijamy namiot i do wczesnych godzin rannych siedzimy przy ognisku.

Zejście do Mordoru

Kolejny dzień ponownie przynosi nam upalną pogodę… a my postanowiliśmy na koniec przejść czarnym szlakiem rowerowym do Wałbrzycha. W tym celu szlakiem czerwonym schodzimy z Borowej i tu czeka nas bardzo strome zejście w dół.

Cieszymy się, że wchodziliśmy jednak z innej strony. Dalej dookoła Borowej do przełęczy koziej.

Następnie szlakiem rowerowym koloru czarnego zboczami Wołowca, Małego Kozła i Dłużnej idąc nad kamieniołomem, przy skałkach itp kierujemy się do wałbrzyskiej dzielnicy Podgórze. Po drodze podziwiamy widoki na miasto.
Fantastyczne jest to że praktycznie w środku miasta są takie piękne górki:) Docieramy do zabudowań i w najbliższym sklepie ze smakiem wypijamy ice tea;p Nie korzystamy z komunikacji miejskiej lecz piechotą wędrujemy przez Wałbrzyskie śródmieście i dalej na stację kolejową Wałbrzych Miasto (ze względów bezpieczeństwa aparat fotograficzny został skrupulatnie schowany aby nie kusił rdzennych mieszkańców Mordoru) gdzie Lupa odjeżdża do Wrocławia.

Podsumowanie:

Plusy:
1 nikt chyba nie spodziewał się takich podejść, ale było warto :p
2 fantastyczne widoki
3 czyli 3 szczyty do KSP i 2 do KGP
4 prawdziwa letnia pogoda
5 nowe buty przeszły udany test w warunkach bojowych
6 pierwszy raz idziemy we dwóch i wiemy już że jest to możliwe
7 zrealizowanie całego planu

Minusy:

1 odrapane nogi i nie tylko po wejściu na Sas
2 momentami zbyt upalnie
3 zgubiona paczka papierosów

tekst wyprawy:

„…przecież w Wałbrzychu nie ma gór! To miasto jest!…”

5 uwag do wpisu “Frodo i Sam zmierzają do Mordoru – Góry Wałbrzyskie i Kamienne

  1. ze względów bezpieczeństwa aparat fotograficzny został skrupulatnie schowany aby nie kusił rdzennych mieszkańców Mordoru
    Bardzo złą opinie masz o mieszkańcach W-cha. Spotkało Cię kiedyś tu coś takiego??

    1. Kilku z Nas jest z Wałbrzycha kolego i ba nawet są kibicami Górnika, wiec raczej o uprzedzeniach nie ma mowy. Po prostu wiedzieliśmy jaka ekipa stoi zazwyczaj w tym miejscu pod sklepem, a nie po co kusić los?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s