Przez morze gorącego asfaltu – Góry Kaczawskie i Izerskie

Archiwum 2011, Pod namiot, Wyprawy

Przerost ambicji nad… planem

Po wyjątkowo udanej wyprawie do Kotliny Kłodzkiej i zdobyciu Śnieżnika, nasze apetyty zostały rozbudzone. Tym razem uznaliśmy, że trzeba w mocnym stylu podbić Góry Kaczawskie oraz Góry Izerskie przy okazji zahaczając o ich najwyższe szczyty. Po drodze mieliśmy plan odpocząć nad Jeziorem Pilchowickim, co przy panujących na początku czerwca upałach było bardzo rozsądnym rozwiązaniem.

Plan zakładał udanie się busem do Bolkowa, następnie marsz w kierunku Gór Ołowianych, stamtąd do Radomierza i na szczyty Gór Kaczawskich. Kolejny dzień zakładał przedostanie się nad Jez. Pilchowickie, a w kolejny marsz niebieskim szlakiem, aż po Góry Izerskie. W ostatni dzień mieliśmy przejść czerwonym szlakiem, mniej więcej od Stogu Izerskiego aż po Szklarską Porębę i stamtąd wrócić do Wrocławia. Był to bardzo ambitny plan, który pokrzyżowała w dużej mierze pogoda oraz po prostu brak sił.

Reklamy